Przejdź do głównej zawartości

Temat już niedługo na czasie- Jak nie tyć w święta

Chcesz schudnąć? Najpierw naucz się mówić -nie, dziękuję !
Tylko w taki sposób nie zaprzepaścisz swoich starań o zdobycie upragnionej sylwetki. W czasie świąt czy innych rodzinnych spotkań zawsze słyszymy, „ No jedz, jeszcze tego nie próbowałaś” a hitem jest tekst wywołujący poczucie winy „ Zjedz, ja się tak napracowałam, a teraz ma się to wszystko zepsuć? Wyrzucić mam?”. Gospodyni trudno powiedzieć, że nie będziemy już jeść, że nie chcemy kolejnej dokładki. Musisz nauczyć się, mimo to odmawiać. Dawka zdrowego egoizmu jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Jak nie dasz rady, zawsze na rodzinnych obiadkach czy w czasie świąt będziesz niweczyć wysiłki w uzyskanie wymarzonej sylwetki. Niestety, utracone kilogramy wracają bardzo szybko właśnie w czasie kilkudniowego folgowania jakie zdarza się w czasie świąt. Tu każda dieta okaże się nieskuteczna.
Pomóż sobie suplementami
Nawet jeśli na co dzień stosujesz samą dietę, w czasie świąt warto sięgnąć po Dobre suplementy na odchudzanie. Pozwolą zredu…

365 czy to lepsze od 50tki Greya?

Szukałam książki do szybkiego przeczytania w drodze. Czegoś co sprawi, że czas podróży nie będzie wlekł się w nieskończoność. Natknęłam się na recenzję książki Blanki Lipińskiej "365 dni". W ocenie autora recenzji miało być to dzieło bijące na głowę "50 twarzy Greya". Hmmm
No więc tego...
Owszem, przeczytałam to z wypiekami na twarzy. Zakończenie jednak pozostawiło niedosyt i nieme pytanie, ale jak to, to już? Tak szybko? A gdzie reszta?

Co do samej fabuły, czasem razi brak konsekwencji. Bohaterka bowiem z racji chorego serca mdleje na potęgę w chwilach stresowych np. jak jej aktualny nosi się z zabiciem jej byłego, który notabene totalnie jej już zwisa. Jednak w sytuacji zagrożenia życia, gdy dodatkowo jest w ciąży, więc powinna mdleć jeszcze więcej niż wcześniej, ona kieruje autem sportowym jadąc ponad 200 km/h. Jakoś w takiej sytuacji,  nie mdleje. Już nawet nie wypominając jej, że przez 3/4 książki jest wstawiona lub skacowana a szampana z racji omdleń zagryza proszkami na serce.

Książka zaczyna się fajnie, najpierw poznajemy historię z perspektywy Jego przemyśleń a później Jej, Jej i tylko Jej. Zabrakło mi kilku rozdziałów z narracją męską. Nużące jest też to natrętne momentami przedstawianie bohaterki jako superhero : tańczy na rurze, mistrzowsko na parkiecie, auto prowadzi jak zawodowy kierowca na dodatek ma ekstra figurę i wprost nieziemską wiedzę na temat mody itd.

Na sam koniec książki zaś facet z twardego maczo nagle staje się miękkim jajem, które nie potrafi zadbać o bezpieczeństwo swojej kobiety, więc ją chce opuścić. Kobietę, która przecież w snach jawiła mu się jako wybawienie. Może raczej właśnie powinien trzymać ją przy sobie jako talizman?

Jak już się czepiam, to zabrakło mi  rozwinięcia tematu wizji pana gangstera. Przez 5 lat zlecał malowanie obrazów, miał sny itp. A w książce tylko się rżną, żadnego rozwinięcia tematu a przecież można byłoby to fajnie rozciągnąć, ubrać w jakąś symbolikę. Ale ok, to w końcu miało być lepsze od Greya a nie od powieści Dana Browna.

Podsumowując, książkę dobrze się czyta ale nie ma co się za bardzo rozwodzić nad fabułą.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Co to za kraj?

Coraz trudniej zagladać na serwisy informacyjne, ogladać wiadomości w tv czy czytać posty na twitterze czy facebooku. Mam wrażenie, że ludzie obecnie dziczeją. Bez wzgledu na stronę polityczną.

Pisowcy, lewaki... Takie określenia spotyka się najczęściej.

 Nie jestem zwolennikiem Pisu, bo dla mnie to w większości ludzie z kompleksami, którzy rujnują, co tylko jest w tym kraju do zrujnowania. Za PO też nie bardzo, bo oni też jakość się nie popisują, szczególnie ostatnio. Budząca się a w zasadzie tworząca jakaś tam lewica, to twór w powijakach.

Jednak zdziczenie to nie tylko kwestia polityki i walki między obozami. To powszechne, między ludzkie, rzucanie się do gardeł.

Jak tylko ktoś ma inne zdanie, zaraz znajdzie się ktoś, kto bedzie próbował go zlinczować.
Az się nie chce chcieć...

Jak WPROST zgnoić człowieka

Jak ktoś nadużywa swojego stanowiska, molestując kobiety, powinien zostać pociągnięty do odpowiedzialności. To nie podlega dyskusji. Oczywiście, jeśli to prawda.
Ale grzebanie w rzeczach prywatnych? Bieliźnie, dokumentach? I to w poszukiwaniu taniej sensacji, by zgnoić człowieka, którego w inny sposób nie da się pokonać? Co to ma wspólnego z dziennikarstwem?
Poza tym jakie oni niby dowody znaleźli? Wchodzą do mieszkania, grzebią w nim, a później ... TADAM... znajdują się niby jakieś dowody? Pendrive, który kilka miesięcy wcześniej został ukradziony ? Ślady narkotyków? Ciekawe, czy to tam faktycznie było, czy było dopiero po tym jak pojawili się tam niby dziennikarze? Wcale się nie dziwie, że policja nie chciała się w to mieszać. Dziwie się tylko, że w tej chwili nikt nie postawił żadnych zarzutów owym "dziennikarzom".
Ale już pomijając niby dowody. Czy ktoś by się nie wkurzył, jakby mu grzebano w prywatnych rzeczach? Ja niestety wiem z autopsji jak to jest jak ktoś nieżyczli…