Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2014

Cellulit - ja walczyć z tym paskudztwem?

Cellulit inaczej pomarańczowa skórka to problem głównie estetyczny. Zmaga się z nim wiele kobiet w różnym wieku. Pojawić się może nawet u kilkuletnich dziewczynek. Niektóre kobiety poddają się i przestają z nim walczyć. Takie zniechęcenie pojawia się dlatego, że usunięcie cellulitu wymaga systematyczności i czasu a także zmiany przyzwyczajeń.
Kluczowe jest ustalenie, z jakim typem cellulitu mamy do czynienia. Rozróżnia się dwa rodzaje cellulitu : wodny i tłuszczowy. Ten pierwszy zdecydowanie łatwiej zredukować, niż ten drugi.
Jak sprawdzić, jaki rodzaj cellulitu nas prześladuje? Wystarczy chwycić skórę uda, gdy po uchwyceniu fałdy czujemy ból, jest to cellulit tłuszczowy, jeżeli nic nas nie boli, mamy do czynienia z cellulitem wodnym.
Cellulit wodny jest wynikiem braku ruchu, złą dietą, bogatą w sól i ostre przyprawy co sprzyja zatrzymywaniu wody w organizmie. Cellulit wodny to bowiem opuchlizna tkanek związana właśnie z zaburzeniami limfatycznymi, czyli zatrzymywaniem wody w organizmi…

Smakuje jak młodość....

Ortografia w szkołach

Moje kochane dziecko przyniosło jedynkę z dyktanda. Druga klasa podstawówki, zdarza się. Ponieważ żyjemy w czasach komputerów i telefonów z androidem, ściągnęłam na telefon aplikację do nauki ortografii, niech się malec uczy. Tak, wszystko pięknie ale dziś przeżyłam szok.
Ćwiczenie z j. polskiego. Polecenie : Podpisz obrazki. Wszystkie nazwy zaczynają się na "ch". Patrze na obrazki poniżej, owszem chata, chodnik, chrzan... i nagle zgryz, co do licha robi tu hak? Moje dziecko oczywiście zgodnie z poleceniem, automatycznie wpisało - chak. Wytłumaczyłam Młodej, że to nie tak, żeby poprawiła. Dziecko oburzone, bo przecież w poleceniu wyraźnie napisano, że wszystkie wyrazy zaczynają się na ch...
Ja po prostu nie mam pytań.

Jak mieć kota i nie zwariować

Takie małe, przytulaśne a czasem problemy takie, że aż skręca. Mój psotnik ma alergie pokarmową, więc chodzi w ubranku. Budzi to powszechne zdziwienie a czasem i oburzenie, że niby kota maltretuje swoimi dziwactwami. Niech gadają, byleby kot sobie ran na karku nie robił.

Z kotem jest też ciekawa sprawa. Może nie tyle ciekawa, co dla mnie męcząca. Mam uczulenie na żwirek. Mój kot może używać tylko żwirek jednego rodzaju i jednego zapachu. Bo każdy inny żwirek wywołuje u mnie alergie.

Kotek jest przesłodki, niestety, niszczy mi kwiatki. Uwielbia wspinać się na kwiatki, gryźć je, wywalać ziemie z doniczek itp. Wspina się też na szafę, próbuje skakać na TV. Po prostu, małpi gaj sobie z domu urządza.

Posiadanie kota sprowadza się do jednego, trzeba zaakceptować fakt, że wielu rzeczy w domu po prostu nie można mieć. Ja np musiałam zrezygnować z wykładania ścian płytami z korka, po którym ta moja diablica po prostu by się wspinała pod sufit. Na parapecie zamiast kwiatków, jest poduszka na kt…

Wyprawka szkolna... MASAKRA

Ten kto ma dzieci, teraz mocno trzyma się za portfel. Moje kochane dziecko idzie do 2 klasy szkoły podstawowej, ale i ta,k to ile trzeba wydać na podręczniki, to zgroza. Podstawowe podręczniki ( ćwiczenia, podręczniki od matematyki, polskiego, informatyki, jakieś wycinanki) w najtańszej znalezionej księgarni -240 zł, w innych, nawet 280 zł. Do tego podręcznik i ćwiczenie do j.angielskiego około 80 zł, religia (ćw i podręcznik) 50 zł. A do tego jeszcze szereg innych rzeczy. "Głupi" plecak, który w teorii ma nie wykrzywić dziecku kręgosłupa, kolejne 150 zł. Masakra. Mit o darmowej edukacji szkolnej.
A właśnie, czy wiecie, że nauczyciele też przygotowują swoją deklaracje wiary? I co? Nie będą uczyć naszych dzieci jak powstał świat? Czego będą uczyć zatem na fizyce? Na zajęciach z języka polskiego będą wprowadzać cenzurę?

Najlepszy przyjaciel kobiety...

Nie, nie, nie wcale nie to, o czym pomyśleliście ani nawet diamenty. Dziś, tak naprawdę to kosmetyki są najlepszymi przyjaciółmi kobiet. Dziś kobieta, która ma 50 lat wygląda niejednokrotnie lepiej niż pryszczata nastolatka, która jeszcze nie wie, że kosmetyki to broń, po którą należy sięgać, żeby zawsze dobrze wyglądać i nie bać się własnej metryki. Zresztą, przecież każda kobieta ma tylko 18 lat i od zaje... miesięcy. A kto twierdzi inaczej, nie ma racji.

Kupka szczęścia ;)

To nowy członek rodziny, Milka. Jest tak słodka, że uzależnia jak czekolada. Kocica niestety padła, kociak ma około miesiąca, na szczęście umie już sam jeść.

Dzieci kontra rodzice, czyli "ja chcę pograć na komputerze"

Każdy rodzic przez to przechodzi. Najpierw zaczynają znikać nam telefony. Niby był gdzie tu pod ręką, nagle jednak go nie ma. Pojawia się (lub magicznie znajduje w innym miejscu) jednak, o dziwo, z rozładowaną baterią. Nawet, jeżeli jesteśmy święcie przekonani, że dopiero co go ładowaliśmy. Tak, to nie czary, to nasze dziecko (dzieci) odkryło magiczny świat gier.
Kolejnym etapem są już komputery. Moja panna ma już własnego laptopa. Teoretycznie, do nauki (dzieci w pierwszej klasie mają płyty dołączone do podręczników i czasem w tym zakresie mają prace domowe, dla mnie też to było zaskoczenie), w praktyce, jest tam ogromna ilość różnego rodzaju gier.
Zaczęłam szukać alternatywy dla ogłupiających gier. Jeżeli już dziecko koniecznie chce posiedzieć przy komputerze, niech spędza czas w jakiś pożyteczny dla siebie sposób. Okazało się, że są programy uczące dzieci prostego programowania. Nie wiem, czy ja się tym przypadkiem lepiej nie bawię. Scratch, w przeciwieństwie do testu na code.org n…

Świat z dwóch stron

Po jednej stronie, my-klienci, po drugiej stronie, oni -sprzedawcy. Czasem my jesteśmy sprzedawcami, a oni klientami. Wiele zależy od naszego zawodu czy też równych sytuacji. Czasem po prostu, każdy musi coś sprzedać, znacznie częściej, trzeba coś kupić. Bardzo często dochodzi wtedy do sytuacji wręcz absurdalnych. Skakanie do gardeł, różne tricki, mniejsze lub większe naciąganie prawdy. Nie ważne, czy dzieli nas lada sklepowa, odległość parunastu lub kilkuset kilometrów, gdy kupujemy przez internet, problemy pojawiają się w większości przypadków.
Teoretycznie jest to zrozumiałe. Jeden chce kupić, inny chce zarobić na sprzedaży lub pokazać szefowi, że jest skuteczny a więc i potrzebny. Jak sobie radzić, żeby nie zwariować? Sposoby na zawsze udane zakupy czy sprzedaż? Czy istnieją złote środki? Ja na allegro mam jeden negatywny komentarz. Dlaczego? Bo nawet nie chciało mi się reklamować zakupionego towaru. Zostawiłam sobie to, jako przestrogę na przyszłość. Kupiłam dziecku buty. Licytac…

Muchówka i rosiczka, moje parapetowe bestie.

Dziś odkryłam, że moje bestie nie tylko ładnie wyglądają, są również skuteczne. Rosiczki już jesienią pokazały, że są idealne w zwalczaniu owocówek. Za co byłam im bardzo wdzięczna.
 Muchówka jednak okazała się skuteczniejsza. Okazało się, że nie na darmo wlewam jej wodę  i zapewniam dużo słoneczka. Uśmierciła w krótkim czasie 6 całkiem sporych muszek, a przepraszam, 5 muszek i jedną niewielką osę. Za osę dostaje dodatkowe punkty. Dla zainteresowanych, jeśli kupujecie muchówki, które później wam usychają, znaczy, że źle zabieracie się za ich podlewanie. Muchówkę podlewa się przez przesiąkanie tzn, wodę nalewa się do głębokiego spodka. Jednak by roślinka nie miała za mokro, należy poczekać aż woda ze spodka zniknie, nim naleje się następną porcję. Jeśli woda będzie w spodku cały czas, roślinka się utopi i zgnije. Jeśli jednak będzie miała za sucho, uschnie. Ta roślina kocha wilgoć i ostre słońce. Nie lubi przeciągów. 

Dlaczego nie byłam na wyborach...

Swym złym uczynkiem wywołałam zgorszenie wśród starszyzny mojego domu. Oni chodzą na każde wybory bo co by było jakby nie poszli? Zresztą to idealna pokazówka, ale mniejsza z tym.
To dlaczego ja nie poszłam to jest oczywista oczywistość, prosta jak budowa cepa. Uważam, że bez znaczenia jest to, kto dorwał się do żłoba. I tak ten czas taka "osobliwość" wykorzysta by jak najbardziej się napchać, zanik do koryta dorwie się kto inny. Nasze interesy mają gdzieś, dokładnie tam, gdzie ulewa im się nadmiar...
Może i jestem niepoprawna politycznie. Ale jeżeli mam się wstydzić, to wolę za to, że nie głosowałam wcale, niż za to, że osoba na którą głosowałam, robi rzeczy, które celują w dobro moje lub innych, którzy bronić się nie mają jak.
Że niby, kobiety walczyły o prawo do głosu, a ja sama sobie to prawo odbieram czy ograniczam? Guzik prawda. Prawo do głosu można mieć wtedy, gdy ma się pewność, że oddaje się głos w słusznej sprawie, że naprawdę ma to znaczenie. W tym kraju najczęści…

I don't speak...

Słyszeliście o tym jak polska dziennikarka przed wyborami dzwoniła do naszych szanownych eurodeputowanych czy jak ich tam zwał? Zwracała się do nich po angielsku udając zagraniczną dziennikarkę. Za każdym razem w słuchawce słyszała niezdarne " I don't speak english".
Nie zamierzam się z nich śmiać, wyszydzają ich wystarczająco inni. Ja postanowiłam sobie przypomnieć podstawy hiszpańskiego. Uczyłam się go samodzielnie 16 lat temu. Co pamiętam? Podobnie jak nasi politycy, "Yo no hablo espanol"... ;)
Znalazłam fajną stronkę w sieci, to sobie w wolnym czasie przypomnę. Przyda się lub nie, ale mózg czasem warto poćwiczyć. Na rowerku stacjonarnym oglądam tv, równie dobrze, mogę wtedy wysilić mózg powtarzając odmianę słówek. Ciekawe co szybciej się zmęczy, mięśnie czy mózg.

Bonsai -sztuka cierpliwości

Nie jestem osobą szczególnie cierpliwą ale jednocześnie uwielbiam wszelkie kwiatki. Sadze wszelkie pestki, mam mandarynkę z pestki, daktyla i figę, ostatnio sadziłam pestki oliwek. Uwielbiam wszelkie dziwne rośliny. Zamierzam zmierzyć się zatem ze sztuką bonsai. Nie pociągają mnie te sprzedawane w sklepach, z bonsai te drzewka mają niewiele wspólnego. To tylko pieńki większych roślin, które obrosły nowymi liśćmi i gałązkami. Łatwo to sprawdzić, wystarczy lekko odchylić liście by zobaczyć, jak "wyhodowano" owe bonsai, które po kilku miesiącach w domu, zamienią się w wielki krzak.
Moje nasionka zasiane, nie dawno posiałam również Róże pustyni, ten kwiat często jest reklamowany jako bonsai. W rzeczywistości jednak te krzewy po prostu same z siebie ciekawie rosną. Mam dwie roczne sadzonki z których jedna ma 9 cm wysokości, a druga, z tego samego siewu ma 2 cm ;) Dwa centymetry wysokości mają również te siewki, które mają około 3 tygodni. Będę się chwalić... pod warunkiem, że sta…

Ziemia rolna ale działka budowlana

...czyli absurdy polskiego prawa. Posiadacz ziemi rolnej klasy 4, 5 i 6 żeby pobudować się, nie musi ziemi odralniać. Fajnie. Inna sprawa, że to wprowadza zamieszanie w kwestie handlu gruntami. Kupujący, widząc status "ziemia rolna" chce kupować działkę po cenie ziemi rolnej, nie budowlanej. Nie ważne, że w garści ściska plan przyszłego domu, który na tej działce postawi. Ogólnie, jest to zrozumiałe, bo każdy kupujący chce kupić jak najtaniej, ale sprzedający, chce zarobić. Wszystko zależy od punktu siedzenia.
Jestem na bieżąco, ponieważ zmagam się właśnie z absurdami polskiego prawa oraz panią urzędnik, która na ciepłej posadce, bez grama wysiłku, chce dotrwać do emerytury. Czytaj, nic się nie da, a idźcie wy mi stąd. Taką pozę wyżej wymieniona pani przyjmuje wobec każdego, kto chce od niej jakiejś informacji, odpowiedzi, czy decyzji. Myślałam, że to tylko ja w niej wzbudzam niechęć, ale jak się okazuje, po rozmowach z kilkoma innymi osobami, które musiały coś u tej pani za…

plus500 komu się to opłaca?

Bawiliście się kiedyś na platformie handlowej? Ja czasem tam się obijam kupując, sprzedając. Swojej gotówki w to oczywiście nie pakuje, obracam bonusem. Raz zyskuje, raz tracę, jednak jak na razie kwota bonusu nie została wykorzystana, więc mogę. A może coś tu zarobię? I tu jest rzecz, której na razie nie rozgryzłam. Komu się opłaca to, że ja obrót na plusie, traktuję jak grę komputerową? No ok, na razie nie zarobiłam tam kwoty wyższej niż bonus, zatem nie miałam możliwości wypłacenia takowej gotówki. Jednak, jeżeli, a cwana ze mnie bestia, coś tam zarobię, i będę mogła tą gotówkę wypłacić. To ja się pytam, komu się to opłaca? Po za mną oczywiście. Nic nie ryzykując, zarabiam, ale przecież wiem, że to nie jest instytucja charytatywna, ktoś jeszcze na tym zarabia, ale w jaki sposób? Jak ktoś zarabia na tym, że ja się bawię? Jakieś pomysły?

Dzieci kontra system edukacji

Moje własne, prywatne dziecko po raz kolejny mnie zaskoczyło. Zresztą nie pierwszy raz. Inna sprawa, że zawsze sposób taki, że zastanawia mnie, kto jest mądrzejszy, my czy one. Bo rzecz przecież nie chodzi tu tylko o moje dziecie.
Dziecko uczy się czytanki, tekst czytanki " a nasz puch jest w kurtkach i poduchach"
Moje dziecko jednak czyta " a nasz puch jest w kurtkach i poduszkach"
Jakich poduszkach, czytaj tak, jak jest napisane
Ale "poduszkach " jest ładniej...
Z taką logiką trudno dyskutować aczkolwiek kreatywność w szkole jest niekoniecznie mile widziana.
Jednak czy naprawdę dobrze robimy zabijając w nich ich własny sposób patrzenia na świat? Ich świat jest ciekawszy, dostrzegają w nim znacznie więcej niż my. W szkole uczą się schematów. Im dziecko bardziej dopasowuje się do ramek, tym lepsze oceny dostaje, jak wykazuje się samodzielnym myśleniem, podpada nauczycielowi. Smutne to.
 Nie wspominając, że te schematy są strasznie ciężkie. Moje dziecko wa…

Urzędnik panem jest i basta... ? Odrolnienie to mit?

Aktualnie plany budowy domu zostały zablokowane przez urzędników. Mało zaskakujące, prawda? Okazuje się, że na terenie, gdzie nie dawno przeprowadzono szereg inwestycji (budowa kanalizacji np.) ogranicza się wydawanie pozwoleń na budowę. Pani oznajmiła, że za dużo działek budowlanych jest i więcej już pozwoleń nie będą wydawali o odrolnieniu piaszczystej ziemi klasy VI nawet nam się ma nie śnić bo plan zagospodarowania jest taki, że nikt ma się nie budować.
To po chorobę inwestuje się w przedszkole, nową, reprezentacyjną gminę i wspomnianą już kanalizację, budowę drug? Na mój rozum, jeżeli wydali od groma kasy na takie inwestycje, to im więcej mieszkańców, tym inwestycja szybciej by się zwróciła, czyż nie?
Dziwne jest to tym bardziej, że jeszcze dwa lata temu, gmina chciała przez środek naszej działki (taka sobie wąska działeczka 10 m szerokości , ładna, rekreacyjna, jakieś 1800 m2 powierzchni, pod lasem, zresztą na niej też jest około 70 m2 powierzchni leśnej) przeprowadzić kanalizac…

Jak spalić kalorie poświąteczne

Zawsze sobie obiecuje, że wcale nie będę robiła nic na święta, żadnego jedzenia a jeśli już to minimum itp. Kończy się zawsze tak, że w lodówce trudno się po świętach odnaleźć a zakupów nie trzeba robić co najmniej przez tydzień. I nawet jeśli w święta staram się nie objadać to po świętach zaczyna się sezon na "TO TRZEBA ZJEŚĆ BO SIĘ ZMARNUJE". To jest znacznie gorsze niż obżarstwo w święta. Dziś owszem, pobiegałam sobie z psem po polach. Nawet nieźle nam to poszło. Żeby to bydle jeszcze tylko zaprzestało skakania na mnie... Waży może i połowę tego co ja ale z impetem, którego nabiera biegnąc ma siłę tarana. Zawsze wracam ze spacerów z nim podrapana i poobijana. Ogólnie był psem sąsiadów, ale jak im uciekł i trafił do nas, nie chcieli go z powrotem, szybko się przekonaliśmy, dlaczego...
Tak czy inaczej tkanka tłuszczowa przysłoni mięśniową i coś trzeba by z tym zrobić. Hmmm... Tylko co, skoro lenistwo u mnie w tej materii galopujące. Szanuje wszystkich dietowiczów. Nie powie…

Święta... jeść albo nie jeść o to jest pytanie

Dziwnie na mnie patrzą seniorzy w domu bo absolutnie, żadnych przygotowań względem świąt jeszcze nie poczyniłam. Siedzę sobie przed komputerem, nawet nie szczególnie zajmując się pracą. Jakoś zupełnie nie mam natchnienia na świąteczne zamieszanie. Cóż, w tej chwili, to dla większości ludzi po prostu kolejny, długi weekend, a ten w dodatku ma być przyjemnie ciepły. Moja druga część osobowości stadnej najchętniej uskuteczniał by grilla. Swoją drogą, ciekawa by była reakcja sąsiadów na grillowanie u nas w Wielkanocną Niedziele. Moja przekorna dusza aż chciałaby sprawdzić to jakie by później były komentarze. Inna sprawa, że moi domowi seniorzy zapewne zeszli by na zawał. Mój tata mdleje prawie za każdym razem, jak odważę się np pranie nastawić w zwykłą niedzielę ;) Już nie wspominając o tym, jaka była reakcja, gdy wieszaliśmy wieszak na ścianie i moje szczęście wierciło dziury w owej ścianie właśnie w niedziele. Toż to było oburzenie święte. Logika emerytów, zapominają szybko o tym, że no…

Ten cały gender

Wiem jaka dziś data w kalendarzu. Wieczorem zapalę święcę w intencji, ale pisać o tym nie będę, bo i po co? Znalazłam temat zastępczy, jak w mediach ;) Mianowicie zastanawia mnie o co chodzi z tym całym szumem wokoło gender. 80% ludzi nie ma pojęcia o co w tym chodzi, ale jakieś 40% z tego słyszy, że ksiądz na kazaniu krzyczy o tym i woła o pomstę do nieba, więc uznają bez zastanowienia, że gender jest czymś absolutnie złym. Przerażające.
Gender w sposób prosty można wytłumaczyć podziałem na role. Taki podział na role generuje samo społeczeństwo. Bo dziewczynki to powinny to, a chłopcy to a jak nie to jest beee... Ot i cały gender. To dlatego, jeżeli chłopak woli bardziej "miękki" styl, musi przygotować się na stosy wyzwisk, a jak dziewczyna ubiera się za bardzo po męsku, to zaraz, że chłopczyca i pare innych określeń też usłyszy. Wszędzie stereotypy. Nie twierdze, że chłopców trzeba ubierać w sukienki, żeby mogli sobie wybrać, co wolą. Wystarczy, że pozwolimy naszym dziecio…

Sztuka przetrwania

Spodobał mi się pomysł ostrzenia palików (skojarzenia to przekleństwo a tu przecież nie o tym), dzid, łuków i krzesania ognia. Ciekawe, ilu z nas potrafiłoby sobie poradzić, gdyby trafiło do świata bez elektryczności, ba, jakiegokolwiek przejawu cywilizacji. Nie mówmy tu od razu o dzikich zwierzętach wielkości góry  czy tarantulach wchodzących pod poduszkę. No ok, poduszki nie mamy, wrrróć. Tarantulach wałęsających się tam, gdzie i my.
Chodzi mi ogólnie o życiu w świecie bez tych wszystkich wygód, do których jesteśmy przyzwyczajeni. Ha, mam lepiej, mieszkam poza miastem więc wiem, jak siać marchewkę ! ( Gorzej z utrzymaniem jej przy życiu po wykiełkowaniu, ale metodą prób i błędów pewnie bym się w końcu nauczyła) Jednak teraz nawet jak jest awaria prądu, to jest dramat. Cisza wokoło i nawet we własnym domu człowiek czuje się nieswojo, jakby nie był jego.Nie daj borze wieczorem, jak ma lecieć ulubiony serial!  A gdyby jedzenie trzeba było zdobyć innym sposobem niż zrobienie zakupów? Ac…

Mieć czy być...

Degradacja środowiska postępuje w zastraszającym tempie. Na każdym kroku stosujemy chemię i materiały syntetyczne. To podobno nazywa się cywilizacja. Smutne jest to, ze obecnie większość z nas jest nastawiona na to by "mieć" jak najwięcej wszystkiego, a najlepiej więcej niż sąsiad, kuzynka czy znajomy, którego najczęściej nawet się nie lubi. Ganiamy za własnym ogonem. Zapatrzeni w "mieć" nie potrafimy się już z tego cieszyć. Może nie tyle nie potrafimy. My po prostu nie mamy kiedy się tym wszystkim cieszyć. Kilka godzin luzu w niedziele ( jeśli dobrze pójdzie), to stanowczo za mało. Co zrobimy przez te kilka godzin? Wstaniemy, zjemy śniadanie, zastanowimy się nad tym jak ten dzień spędzić. Dyskusja z rodziną czy takie plany akceptują wszyscy. Wtedy już najczęściej jest południe. Więc nawet jeśli ustalimy plan, przed obiadem nie opłaca się już nic rozpoczynać. Po obiedzie, około 15stej, zaczynamy realizować swój plan cieszenia się tym, co mamy. No wszystko pięknie, …

My słowianie?

Zadziwiające, jak niewiele, większość z nas, wie na temat własnych przodków. Tu bije się w piersi, wcale nie jestem inna. Z ciekawości, od niedawna dopiero zgłębiam temat. Pierwsze odkrycie jest jednak całkiem sympatyczne. Większość aktualnych świąt chrześcijańskich to w zasadzie przetworzone obrzędy pogańskie. Słowiańskie i nie tylko. Więc jak to jest, bóg stworzył człowieka czy człowiek boga?
Nasi przodkowie wierzyli w bóstwa, a dzięki temu, żyli w większej harmonii z przyrodą. Bóg chrześcijański jest bardziej nowatorski, lepiej daje się dopasować do współczesnych czasów. Nie żebym go oskarżała o kurczaki faszerowane chemią, jednak chyba strach przed duchami przyrody może by nam lepiej posłużył? Pogańskie wierzenia były w zasadzie przejawem szacunku przede wszystkim dla samej natury, tego co nas otacza. Patrząc na to co dzieje się obecnie wokoło nas, chyba potrzeba nam w tej materii właśnie, więcej pokory. Pisząc to zagryzam chipsy ziemniaczane, które z ziemniakami tak naprawdę nie …

Topienie zimy

Marzanna, czyli słowiańska bogini zimy i śmierci, w pierwszy dzień wiosny nie ma łatwego "życia". W VI wieku kościół próbował uratować ją od corocznego palenia i topienia, ale prastary, słowiański zwyczaj okazał się silniejszy niż chrześcijańskie zakazy.
Marzanna, czy też Mora, Morena, Morana, Śmiertka, Śmiercicha, przez wielu uważana jest za demona. Jej śmierć, robi miejsce Jeryle, słowiańskiej bogini kojarzonej z wiosną.
Nie wiem jak wam, ale mnie podpalanie kukły i wrzucanie jej do rzeki kojarzy się przede wszystkim z tym, że w szkole nie było lekcji. Aż dziwne, że jeszcze nie ma głośnych protestów ekologów, że zaśmiecana jest planeta ( w końcu podpalona słoma i szmaty w rzece) czy też wojujących psychologów ( bądź co bądź od najmłodszych lat dzieci tym samym są oswajane z pastwieniem się nad kukłą ).
To ostatnie, w tych czasach ogólnie chyba by było dziwne, biorąc pod uwagę jakie są bajki dla dzieci. Czasem gorsze niż filmy sensacyjne dla dorosłych.
Tak czy inaczej mile …

Ile kurczaka jest w kurczaku?

Do niedawna byłam dumna, ze moje dziecko nie wie co to antybiotyki. Niedawno uświadomiono mnie jednak czym faszerowane są hodowlane kurczaki. Przerażające. Co w zasadzie jemy pod postacią kurczaka? Same hormony wzrostu, antybiotyki ? Co jeszcze jest w tym niby mięsie?
W zasadzie by być zdrowym, należało by w ogóle prawie nie jeść. Odżywiać się jedynie wodą ze studni głębinowych oraz warzywami z własnych hodowli ale tu też trzeba by było postawić szklarnie i w pojemnikach zgromadzić ziemię z bezpiecznych ekologicznie regionów. Do podlewania oczywiście tylko woda ze studni głębinowych. Do owej szklarni zrobić podwójne drzwi, żeby filtrować powietrze. Żeby uniknąć sztucznego oświetlenia należałoby zadbać o dach przepuszczający promienie słoneczne, lecz nie opady czy wyżej wspomniane powietrze, które również jest przecież zanieczyszczone. Sprawdziłby się chyba szklany dach, z możliwością przyciemniania by nie palił roślin. Coś przeoczyłam? Rozwijamy histerię ? Jak jeszcze zabezpieczyć się…

Czas- forma plastyczna

Czy wy też macie wrażenie, ze czas jest złośliwy? Wydłuża się wtedy, gdy chcecie, by jak najszybciej mijał a gna jak szalony, gdy chcielibyście by właśnie wtedy zwolnił? I niech mi ktoś powie, że czas to wartość niezmienna, zawsze minuta, godzina, trwa tyle samo.
Dwa tygodnie wolnego zleciały jak jeden dzień... jutro na nowo kierat a przecież nawet na nie było czasu odpocząć. No chyba tylko miniaturka cieszy się, że wraca do szkoły.